poniedziałek, 3 lutego 2014

Louis (kontynuacja)

 kontynuacja tego imagina xd


~pół roku później~

-Oj daj spokój Emma! - Powiedziałam do koleżanki przez telefon.
- No ale to prawda! - Krzyknęła blondynka do telefonu. Już chciałam jej  coś odpowiedzieć lecz usłyszałam dzwonek do drzwi.
- Wiesz ja kochana pogadamy później, ktoś się dobija papa. - Nawet nie czekałam na odpowiedź dziewczyny tylko się rozłączyłam. Podniosłam się na łokciach i zaczęłam iść w stronę drzwi frontowych. Stanęłam przed lustrem i poprawiłam nieco włosy i otworzyłam drzwi. To co zobaczyłam a raczej kogo zaskoczyło mnie ogromnie.
- Czego chcesz? Twoja żonka wyjechała i nie masz się z kim bzykać? Nie dzięki. - Syknęłam i już miałam zamknąć drzwi gdy uniemożliwił mi to swoją ręka.
- Nie! Chce porozmawiać. - Powiedział patrząc mi w oczy. Wygląda na zmartwionego. Kurdę! Dziewczyno ogarnij się!
- Zdaje mi się ale nie mamy o czym. - Powiedziałam najostrzej jak mogłam.
- Mamy (t.i.). Kocham Cię i zrozumiałem to dopiero niedawno. Proszę daj mi szansę. - Powiedział z skruchą.
- Pff..... I co ty sobie myślisz? Przychodzisz do mnie po pół roku po tym wszystkim co mi zrobiłeś przyjdziesz i powiesz parę miłych słówek i ja rzucę się tobie w ramiona? - Prychnęłam złośliwie.
- Nie ale proszę zrozum ja zrozumiałem swój błąd i chce go naprawić bo wiem jak to boli. - Powiedział smutno.
- To super fajnie, że zrozumiałeś swój błąd ale ja już się pozbierałam i proszę nie psuj tego. - Powiedziałam twardo.
- Do mnie wszystko dotarło, zachowałem się jak buc. Ale proszę daj mi szanse, zamieszkajmy razem. Ja żałuję, naprawdę chce być z tobą. - Klęknął przede mną i złapał mnie za rękę. - Proszę daj mi szansę, zmieniłem się. Zrobię wszystko by naprawić błąd, mój. Bo to wszystko moja wina i tylko moja.
- No z tym to się akurat z tobą zgodzę. Wiec jak się już wrednej sprawie zgodziliśmy ze sobą to na tym możemy skończyć. Pa Louis. - Nie zdążył nic powiedzieć bo zamknęłam a raczej zatrzasnęłam drzwi przed jego nosem. Odwróciłam się i szybkim krokiem ruszyłam w stronę salonu, gdzie opadłam na kanapę. Co on sobie myśli, że od razu, przyjdzie powie parę słówek i będzie po krzyku? Jeśli tak to się grubo myli. Rozsiadłam się wygodnie na kanapie i chwyciłam w ręce koc i pilot do telewizora. Przykryłam się szczelnie puchatym materiałem i włączyłam telewizor i zaczęłam skakać po kanałach.

Denerwujący dźwięk dotarł do moich uszu. Otworzyłam powoli oczy i znów dobiegł mnie ten przeraźliwy dźwięk.
- Dzwonek do drzwi. - Powiedziałam sama do siebie i dopiero zorientowałam  się, że leże na kanapie w salonie przy włączonym telewizorze. Podniosłam się na równe nogi i znów w domu rozniósł się dźwięk dzwonka do drzwi.
- Już idę! - Krzyknęłam z nadzieją, że osoba stojąca za nimi mnie usłyszy. Przeszłam przez przedpokój i poprawiając sobie włosy w lustrze otworzyłam drzwi.
- Dzień Dobry, pani (nazwisko)?
- Tak to ja, a o co chodzi?
- Mam dla pani przesyłkę. - Powiedział najprawdopodobniej kurier. Z torby wyciągnął małe pudełeczko, które mi podał. - Oto ona i proszę mi jeszcze pokwitować. - Powiedział, podając mi kartkę, którą muszę podpisać. Szybko chwyciłam długopis i machnęłam swój podpis.
- Dziękuję i życzę miłego dnia. - Uśmiechnął się i odszedł. Szybko zamknęłam drzwi i udałam się do salonu by otworzyć paczuszkę. Szybko odwinęłam szary papier który był owinięty. W środku znajdowało się przepiękne turkusowe pudełeczko. Otworzyłam jego wieczko a w środku jego znajduję się biały miś. Wyciągnęłam go z pudełeczka i na sam jego widok na moje usta wtargnął na moje usta. Nagle w moje oczy rzuciła się karteczka przyczepiona do misia. Chwyciłam ją w ręce skrawek papieru.


Mam nadzieję, że podoba Ci się prezent.
Proszę spotkajmy się dzisiaj w kawiarni
naprzeciwko tego klubu co się spotkaliśmy.
Dziś o 16:00.

Twój Louis xx.

Otworzyłam szerzej oczy i przeczytałam jeszcze raz pochyłe literki. Po co on się spotkać? Nagle znów ktoś zadzwonił do drzwi. Odłożyłam trzymającą w dłoni kartkę i wstałam z miejsca i udałam się w stronę frontowych drzwi. Bez słowa otworzyłam drzwi i zobaczyłam wysokiego mężczyznę trzymającego bukiet białych róż.
- Dzień dobry. Czy to pani (nazwisko)? - Spytał uprzejmie.
- Tak to ja. - Powiedziałam, domyślając się o co chodzi.
- To dla pani. - Powiedział wciskając mi wręcz do rąk bukiet. - Proszę tylko tu pokwitować i już mnie nie ma. - Powiedział z uśmiechem a ja na ślepo chwyciłam długopis i machnęłam jakiś krzywy podpis. Jedynym o czym teraz myślałam to jaka jest treść karteczki którą wypatrzyłam między kwiatkami.
- Dziękuję, miłego dnia pani życzę. - Powiedział mężczyzna.
- Dziękuję i nawzajem. - Uśmiechnęłam się, zamknęłam drzwi i udałam się do salonu zaciągając się zapachem kwiatów. Odłożyłam je na stole i chwyciłam w ręce kartkę.

Pewnie się zastanawiasz dlaczego
chce się z tobą spotkać ale proszę zgódź się
o nic więcej nie proszę o jedno spotkanie.

Błagam przemyśl to.

Lou <3

Odłożyłam kartkę i wstałam by nalać wody do wazonu. Gdy znów usłyszałam dzwonek. Zrezygnowana podeszłam do drzwi i nie patrząc kto za mini stoi powiedziałam.
- Tak to ja.
- Dzień dobry czy mogła by mi pani pożyczyć pół kilo mąki bo robię ciasto i mi zabrakło? - Usłyszałam głos sąsiadki.
- Co? - Spytałam nie przytomna gdyż byłam przekonana na przyjście kolejnego kuriera z przesyłką dla mnie. Po chwili ocknęłam się jednak. - Mąka tak już idę.

~*~

- Po co ja się zgodziłam tu przyjść? - Spytałam siebie w duchu. Popatrzyłam na wielki czerwony szyld. "Drzwi do przeznaczenia?" Dlaczego wybrał akurat to miejsce? No cóż jak już tu przyszłam to wejdę. Ruszyłam przed siebie i w zaledwie kilka sekund stałam przed drzwiami lokalu. Wzięłam głęboki oddech i pchnęłam drzwi, wchodząc do środka. W ciągu zaledwie trzech sekund ogarnęłam wzrokiem cały lokal. Jest przytulny. Miła atmosfera i ciepłe wnętrze. -Na pewno mają dużą ilość gości. - To jedyne co mi przyszło w tym momencie do głowy. Otrząsnęłam się i zaczęłam wodzić wzrokiem po gościach, gdy zauważyłam w rogu pomieszczenia Louis'a patrzącego się bez skrupułów w moją osobę. Wzięłam ostatni oddech i zaczęłam iść w jego kierunku. - A z resztą dlaczego się denerwuję przecież to on chciał się spotkać nie ja, więc ogarnij się dziewczyno!
- Cześć. - Powiedziałam siadając na przeciwko niego.
- Witaj (t.i.). - Powiedział z uśmiechem. - Dziękuję, że przyszłaś, już myślałem, że....
- Do rzeczy proszę...
- Więc tak.... - Wziął głęboki oddech i z impetem wypuścił powietrze. - (t.i.) chciałbym Cię na samym początku z całego serca przeprosić. To co Ci zrobiłem było głupie i żałosne. Zachowałem się jak ostatni kretyn i dupek. Nie powiem na początku było mi to obojętne ale doszło do mnie jaką ja okropną rzecz zrobiłem dopóki ktoś mnie tak okropnie nie potraktował. Chciałbym, byś przyjęła moje przeprosiny i dała mi jeszcze szansę bym mógł naprawić to co zrobiłem źle, a zrobiłem i na prawdę żałuję. - Powiedział a w jego oczach można było zobaczyć łzy a w głosie usłyszeć smutek i żal. Nie do wiary. Nie mogę uwierzyć, że ten co zaledwie pół roku temu potraktował mnie jak zwykłą dziwkę, której numer telefonu jest napisany w męskich kiblach największych klubów nocnych. Będzie mnie przepraszał i będzie chciał ode mnie szanse na poprawę.
Powoli w głowie analizowałam jego słowa. "Dopóki ktoś mnie tak okropnie nie potraktował" - Za raz co?
- Louis co ty powiedziałeś? Kto Cię źle potraktował? - Zapytała, zszokowana a on znów nabrał powietrza.
- Pamiętasz jak Ci wspominałem, że moja partnerka, heh...była partnerka była w ciąży? - Spytał a ja pokiwałam głową. - Okazało się, że to nie moje dziecko. W sumie....byłbym jej w stanie wybaczyć gdyby nie to, że dziecko urodziło się czarne. Od razu mówię, że nie jestem, rasistą ani nikim w tym rodzaju. Ale ona doskonale wiedziała, że to nie moje dziecko ale mi nic nie powiedziała tylko po to by żyć przez te parę miesięcy na moim utrzymaniu i w ten sposób zdobyć wszystkie rzeczy by wychować takiego małego człowieka. Gdy się o tym dowiedziałem, od razu wpadłem w szał ale cóż zrobić.... Kazałem się jej wyprowadzić a sam wpadłem w coś w rodzaju depresji. Do puki nie przypomniałem sobie o tobie i zacząłem Cię szukać. I to pozwoliło mi stanąć na nogi. Żyłem w nadziei, że Cię odnajdę i powiem Ci coś co do mnie dotarło w tym czasie załamki. - To co on powiedział po prostu aż mnie....zatkało. To dzięki mnie podniósł się po zdradzie i kłamstwie jego byłej? Szukał mnie i to dodawało mu chęci do życia? Co on chciał, nadal chce mi powiedzieć?
- Co sobie uświadomiłeś? - Zapytałam niepewnie. Wtedy złapał mnie za moją rękę leżącą na stole i skierował swój wzrok w moje oczy.
- Że Cię kocham (t.i.), jak nikogo innego wcześniej. To dla Ciebie podczas naszego układu chciało mi się wstawać z łóżka. Bo w pewnym momencie doszło do mnie wtedy, że jesteś kimś więcej niż starą koleżanką od seksu. Kocham Cię. - Powiedział, puszczając moją rękę. Wstał od stolika i już chciał się oddalić gdy w końcu dotarło do mnie co się tak na prawdę dzieje. Szybko wstałam i pociągnęłam go za rękaw koszuli tak, że stanął naprzeciw mnie i patrzaliśmy sobie prosto w oczy.
- Ja też Cię kocham mój stary kolego od seksu. - Oboje się zaśmialiśmy i po chwili tkwiliśmy już w pełnym prawdziwego już uczucia pocałunku.

 Ten imagin miał mieci 1 cześć ale cóż.
Dla was wszystko! ;*
Na początku chciałabym was przeprosić,
za to, że tak długo to trwało,
a to, że imagin jest beznadziejny.
Nie będę ukrywać ale jest ciężko.
I to bardzo.
Szkoła, nauka, obowiązki.
Teraz mam ferie (alleluja hehe xd)
Ale mimo to nie wiem czy uda mi się cokolwiek napisać.
Gdyż, wydaje mi się, że się wypaliłam. 
Znaczy jakieś tam pomysły są....ale nie ma chęci ani motywacji.
Sama nie wiem co z tym fantem zrobić.
Muszę pomyśleć.
Czy odejść....zostać czy jeszcze coś innego.

~Gumiżelek~

15 komentarzy:

  1. Nie gadaj,bo tojest świetne! I nawet nie waż się odchodzoć, a brak motywacji przejdzie Ci prędzej czy później. Pisz jak Cii się chce i jak masz czas, wystarczy:))
    Pozdrawiam
    Katie

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten imagin jest super!<3 <3 <3
    Ale wszystkie tw są super :*
    I nawet nie dopuszczaj do sb myśli, żeby odejść!!!!!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny, cudowny brak słów normalnie <3

    OdpowiedzUsuń
  4. To jest super i nie mów że nie :P Proszę nie odchodz - DynaHope1DEW

    OdpowiedzUsuń
  5. Zacznę od tego, że twoje imaginy sa zajebiste. Ten oczywiście też jest świetny ;) Przed chwilą skończyłam czytać od początku twojego bloga ;D No i jest super zarąbisty ;P ( Tak wiem, moje słownictwo jest cudowne) . Więc, mam cichą nadzieję, że nie przestaniesz pisać, bo masz dziewczyno talent ;-) No ale to twoja decyzja i nie będę nalegać.... Zostań, zostań, zostań! Ok, sorry. Miałam nie nalegać. No więc skończę na tym, że masz zajebistego bloga i świetnie piszesz ;) Pozdrawiam i zapraszam do mnie:

    www.alex-story-of-my-life.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. aaaa zostan piszesz wspaniałe historie i się popłacze jak przestaniesz pisac!
    Radze Ci abys poszukała natchnienia, to moze byc trudne ale natchnienie moze przyjsc nawet w najmniej oczekiwanym momencie. Poszukaj jakiejs ksiązki ktora ci się spodoba czy dobrego wzruszającego filmu lub nowego hobby ;) tez miałam zawieche ale zazwyczaj potem są najlepsze imaginy ;* a tak wgl nie da się wypalic poprostu ktos potrzebuje wsparcia i silnych uczuc ktore nim wstrząsną ;)
    Mam nafzieje ze cos z tego rozumiesz hehe powodzenia i weny zyczy Tina <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie spodziewalam sie kontynuacji.Imagin swietny.Zapraszam na mojego bloga http://onedirection-myownvariantofheroin.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Zostałaś nominowana :)
    więcej info u mnie na blogu: http://beautifulldaycrappynight.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny !

    Sorki za spam ale polecisz bloga ? http://malikowa00.blogspot.com/ Z góry dziękuję <3

    OdpowiedzUsuń
  10. http://opowiadania-marry.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Wow brak słów *o* Świetne :)
    Zapraszam do nie na bloga :) http://falling-in-love-again.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny! Naprawdę! Mam nadzieję, że zostaniesz i będziesz dalej pisać. :-) Życzę weny i chęci!

    OdpowiedzUsuń
  13. Nominowałam Cię do Liebster Award
    Więcej informacji u mnie: directionersimaginonedirection.blogspot.com/2014/02/nominacja-do-liebster-award-2.html

    OdpowiedzUsuń