wtorek, 15 stycznia 2013

Louis

Jestem bardzo szczęśliwa z swoim chłopakiem Jack'em, jest on najlepszym najlepszym przyjacielem Louis'a. Razem w trójkę mieszkamy razem by jakoś dzielić się kosztami za wynajem lokum. Louis jest w bardzo popularnym zespole One Direction. Zam ich bardzo dobrze. Cały zespół jak i każdego jego członka lubię bardzo, ale jednak do tego niebieskookiego w paki mam dużą słabość. Jedno jest dziwne a za razem podejrzane. Wszyscy chłopcy z 1D mieszkają razem w wielkiej Villi z basenem mnóstwem pokoi, a Louis z nami w bloku z dwoma pokojami. Nie raz już się nad tym zastanawiałam dlaczego on mieszka z nami. Nie żebym go wyganiała bo jest na prawdę super współlokatorem ale jednak jest to po prostu dziwne.

Jest słoneczny, piękny dzień co w Londynie to znakomita rzadkość. Po prostu aż się prosi by wyjść z domu, więc ja z Jack'em tak zrobiliśmy. Spacerowaliśmy po parku. Gdy doszliśmy do pacu zabaw gdzie bawiły się przesłodkie dzieci. Zatrzymałam się na chwilę by napawać sie tym widokiem.
- Kiedyś my będziemy siedzieli na tych ławkach patrząc jak nasze dzieci się bawią. - Szepnął mi na ucho Jack'i. Przytulił mnie mocno od tyłu, obdarowując przy tym moją szyję pocałunkami. Obróciłam się do niego przodem i namiętnie pocałowałam w jego usta.
- Kocham Cię - powiedziałam po sączonym pocałunku.
- Ja Ciebie też księżniczko - zapewnił mnie obejmując mnie ramieniem. I znów ruszyliśmy tym razem już do domu, gdyż zbliżała się już 18. Powoli weszliśmy i rozebraliśmy się w przedpokoju i ruszyliśmy w stronę salonu i zarówno pokoju w którym spał Louis. Przekraczając próg salonu zobaczyliśmy siedzącego na kanapie Louis'a oglądającego telewizję. Słysząc, że wchodzimy szybko obrócił głowę w naszą stronę i mogliśmy zobaczyć jego promienny uśmiech. Ale znikł on od razu po tym jak Jack pocałował mnie w usta.
- Cześć Louis - powiedziałam promiennie.
- Hej koooo - trochę się zawahał - koleżanko witaj kolego. - Powiedział już pewniej.
- Siema - rzucił oschle mój jakże przemiły chłopak. Szybko zajęliśmy miejsca obok Louis'a. Chłopaki przełączyli na jakiś mecz. Mnie to nie kręciło, więc wstałam i skierowałam się do kuchni w zamiarze przygotowania jakieś kolacji. Ale po otworzeniu lodówki okazało się, że nic w niej nie ma.
- Idę do sklepu, bo w lodówce nic nie ma będę za około 30 minut - krzyknęłam wiążąc buty.
- Tylko nie zapomnij kupić piwa! - Odkrzyknął mi Jack.
- Okej, nie zapomnę - powiedziałam bez entuzjazmu.
- Może pójdę z tobą, pomogę Ci? - Usłyszałam za sobą miły i opiekuńczy głos. Odwróciłam się i zobaczyłam Louis'a.
- Nie, dzięki. Na prawdę poradzę sobie. - Upewniłam go i podążyłam do sklepu.
***
- Ty debilu po co ją tak wykorzystujesz?! - Usłyszałam krzyki od razu po tym jak weszłam do klatki schodowej. Od razu rozpoznałam, że to głos Louis'a więc przyspieszyłam kroku by jak najszybciej znaleźć się w domu.
- Tak, udajesz, że ją kochasz a tak na prawdę to masz ba boku pełno dup?!?! - Znów krzyk Louis'a. Weszłam do domu i od razu dotarło do mnie, że te wszystkie wyzwiska i obelgi były kierowane w stronę Jack'a o mnie.
- Bo jest ładna i naiwna. - Usłyszałam głos Jack'a. Pod wpływem jego słów po mojej twarzy od razu popłynęły łzy. Gorzkie i ohydne jak serce Jack'a.
- Jest najpiękniejszą dziewczyną na świecie i nie jest głupia tylko ślepo zakochana. - Szybko weszłam do pokoju i strzeliłam Jack'a z pięści w twarz.
- To już koniec. - Powiedziałam i wybiegłam z domu. Za mną wybiegł Louis. Nie musiał za mną długo gonić ani nic bo usiadłam na pierwszej ławce. On podbiegł do mnie i mocno przytulił.
- Już nie płacz nie warto to tylko zwykły prostak i cham. - Mówił i coraz bardziej mnie przytulał.
- Dziękuję Ci jesteś kochany. - Jeszcze bardziej się w niego wtuliłam. I pufffff. Na słowa Louis'a wszystko pękło. Wszystkie wspomnienia związane z Jack'em odeszły. Tak ja po prostu byłam ślepo zakochana. Przepraszam poprawka ślepo zauroczona.
- Może to nie jest odpowiednie miejsce i czas ale (t.i.) zakochałem się w tobie. Mieszkałem z wami tylko po to by być bliże Ciebie. Proszę Cię daj mi szansę i nie odtrącaj mnie bo na prawdę straszliwe mi na tobie zależy. - Mówił na jednym wydechu. A ja postanowiłam to przerwać i pocałowałam go.
- Czyli....? - zapytał.
- Też Cię kocham!- Krzyknęłam i znów go pocałowałam.

My zamieszkaliśmy w villi One Direction bez Jack'a i bez zbędnych kłótni bo one mnie kocha a nie tak jak ten perfidny cham. /Gumiżelek^^


Ogłoszenia Parafialne. Przez najbliższy tydzień 
jadę na ferie i mnie nie będzie więc ode mnie jest
 mała szansa, że coś będzie dodane bo wyjeżdżam j
utro więc tak jeszcze dodałam dzisiaj tak na szybko.
 I mam nadzieje, że będzie więcej komentarzy bo
 obiecaliście, że będzie więcej a nie ma więc 
jestem bardzo zawiedziona mam
 nadzieje, że to się zmieni./Gumiżelek^^

8 komentarzy:

  1. Świetny imagin xoxo

    OdpowiedzUsuń
  2. extra! zakochałam się w nim, jest taki realny :) Wiki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nominowałam Cię do Liebster Award :3
    http://najlatwiej-jest-nienawidzic.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Super *_* moge dostac dedyka z Joshem?

    OdpowiedzUsuń
  5. suuuuuuuuuuuuuuper :3. omononomnononmnomnomnom.. love it <3

    OdpowiedzUsuń
  6. masz świetny blog! zapraszam do mnie: i-imaginyonedirection-n.blogspot.com
    dopiero zaczęłam i byłoby miło gdybyś wpadła :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Perfidny cham haha. Imagin jest na <3¡!!!!¡

    OdpowiedzUsuń
  8. cham i prostak XDDD kckckkc

    OdpowiedzUsuń