poniedziałek, 10 czerwca 2013

Liam

29.08.2009 r.

Gdzie oni są? To zdanie krążyło mi po głowie. Dzisiaj są moje urodziny i jak to jest w zwyczaju urządzam swoją "sweet" szesnastkę. Tylko jest jeden problem. A mianowicie nikt nie przychodzi! Jest szesnasta pięćdziesiąt dziewięć, a wszystkich z klasy zaprosiłem na siedemnastą. Może wszyscy zabrali się pod mim domem i o równej godzinie, chcą zadzwonić dzwonkiem do drzwi i zrobić mi niespodziankę? Więc jeśli tak może być to nie będę psuł planu i zostanę na miejscu.
Minęła minuta...
Minęło pięć minut.....
Dziesięć......
Piętnaście.....
Dwadzieścia.....
Nic.....
Podniosłem się i zmierzyłem w stronę okna skąd doskonale widać całą ulicę. Była całkowicie pusta. Przecież to nie możliwe by wszyscy zapomnieli. Siadłem z powrotem a fotelu i schowałem twarz w dłoniach, b ukryć łzy spływające po moich policzkach. Gdy nagle poczułem ciepłą rękę, gładzącą moje plecy. Podniosłem głowę i spotkałem się z smutnym spojrzeniem mojej rodzicielki.
- Mamo - Powiedziałem Cicho. - Co ja takiego złego zrobiłem? - Spytałem a ona od razu mocno mnie przytuliła.
- Nic kochanie, to nie twoja wiana.  - Mówiła gładząc swoją ręką po plecach.
- Ja chce tylko mieć przyjaciół i nic więcej. - Powiedziałem, a z moich oczu polały się łzy, gorzkie łzy.
- Będziesz mieć. - Powiedziała moja mama.
- Obiecujesz? - Spytałem z nadzieją.
- Obiecuję. - Zapewniła mnie, co wywołało u mnie mimowolnie uśmiech.
- To co kroimy tort? - Spytała z uśmiechem.
- Kroimy! - Krzyknąłem.

- Tylko jeszcze zdjęcie! - Krzyknęła moja mama, a ja się uśmiechnąłem a z czarnego aparatu mojej mamy rozbłysło światło. Pomyślałem życzenie "Chciałbym mieć przyjaciół, takich na zawsze". Nabrałem powietrze do płuc i zdmuchnąłem szesnaście świeczek na dużym torcie. I z uśmiechem znów upadłem na fotel, gdy usłyszałem dzwonek do drzwi.
- Ja otworze. - Powiedziała moja mama.

"Twoimi oczami"
Jesteś co ze mnie za idiotka. Spóźniam się na urodziny jakieś czterdzieści minut i jeszcze nie mam konkretnego powodu. No bo przecież to, że nie zdążyłam z przygotowaniem się to nie jest konkretna wymówka. Po chwili w drzwiach pojawiła się mama Liam'a.
- Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie. - Powiedziałam i szeroko się uśmiechnęłam.
- Dzień dobry, naprawdę nic się nie stało, Liam na pewno się ucieszy, że przyszłaś. - Powiedziała i zaprosiła mnie do środka gestem ręki. Od razu weszłam do środka i od razu ściągnęłam z nóg białe trampki, odstawiając je przy innych trampkach.
- Dużo jest osób? - Spytałam na co mina mamy Liam'a zrzedła.
- Nie.....jesteś jedyna.  - Jej wypowiedz całkowicie mnie zszokowała.
- Jak to? - Spytałam zdziwiona.
- Normalnie, nikt inny nie przyszedł. - Powiedziała z żalem. - Proszę wejdź do salonu. - Powiedziała wskazując na drzwi na przeciwko, a ja posłużenie weszłam do pomieszczenia, gdzie siedział Liam.
- Hej! Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! - Powiedziałam i podeszłam do niego. A ten zszokowany wstał i szeroko się uśmiechnął . - Życzę Ci by twoje marzenia się spełniły, byś miał dobre oceny w szkole i co jeszcze sobie wymarzysz. - Powiedziałam mu, wręczając idealnie zapakowane pudełeczko i mocno go przytuliłam
- To co może tort? - Usłyszałam głos jego mamy, na co obydwoje się uśmiechnęliśmy.
- Ja bardzo chętnie! - Powiedziałam.

  29.08.2013r.

Przepycham się przez tłum ludzi w klubie, którzy przyszli na moje dwudzieste urodziny. Jesteś kogo tu nie ma? Reporterzy, gwiazdy, rodzina, przyjaciele i też Ci którzy zainteresowali się mnie po tym jak poszedłem do X-Factora. O już wiem kogo nie ma! Jej. Cztery lata temu była tylko ona a dzisiaj nie ma tylko jej. Cóż to za sprawiedliwość? Nigdzie nie mogę jej znaleźć, a obiecywała, zarzekała się, że się pojawi i co? O jest! Na mojej twarzy pojawił się szczery uśmiech, że za chwilę się do niej przytulę. Siedzi przy barze i rozmawia z jakąś dziewczyną......nie za raz to jest Eliza. Jej najlepsza koleżanka z szkoły, która nigdy mnie nie lubiła. Gdy nagle odeszła od (t.i.) i miałem całkowitą możliwość do podejścia do niej. Nabrałem powietrza i ruszyłem.

"Twoimi oczami"
- Hej skarbie! - Usłyszałam za uchem. Momentalnie odskoczyłam i odwróciłam się na obrotowym krześle.
- Hej Liam! - Krzyknęłam do mojego przyjaciela. Stanęłam przed nim i mocno przytuliłam. - Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. - Powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
- Dziękuje - Odrzekł i między nami zapanowała cisza, chodź w budynku dudniło, to żadne z nas nie śmiało się odezwać. No cóż nie widzieliśmy się jakieś pół roku. Ja mam studia a on trasę, trochę to skomplikowane.
- Może się przejdziemy? - Zaproponował na co ja skinęłam głową. Liam złapał mnie za rękę i zaczął ciągnąć w stronę wyjścia z klubu. Gdy przechodziliśmy przez drzwi prowadzące mnie na zewnątrz uderzyła mnie fala świeżego powietrza. Po chwili dorównałam kroku Liam'owi, szliśmy przez chwilę w dość niezręcznej ciszy, którą ani ja ani on nie mieliśmy odwagi przerwać. Nie lubię tego uczucia i Liam doskonale o tym wiedział, więc może to mi się coś uroiło? Sama już nie wiem. W mojej głowie roiło się od różnych myśli, na temat mnie i bruneta. Nawet nie zauważyłam jak weszliśmy do wielkiego parku. Szliśmy przez park, nie mówiąc zupełnie nic. Ukradkiem popatrzałam się na twarz Payne z której szybko mogłam wywnioskować, że jest szczęśliwy i to bardzo. Tylko co było tego powodem? To, że ja jestem tu z nim? Może to, że ,a dzisiaj urodziny? Lub to, że pogoda sprzyja? Tak, na pewno to ostatnie. Kurdę. No cóż pozostało mi tylko czekać na to co się wydarzy.

"Oczami Liam'a"
Uśmiech cały czas gościł na mojej twarzy. Powód tego był jeden. A mianowicie (imię). Szliśmy dalej przez park, aż doszliśmy do jednego z miejsc, gdzie uwielbiam przychodzić sam. Jest to niewielka górka na której dzieci zimą zjeżdżają na sankach, a w letnie popołudnia puszczają latawce. Zawsze, gdy mam czas przychodzę ty i siadam na samym szczycie by móc zagłębić się w myślach takich jak moja przyszłość. Tym razem będzie inaczej przyprowadziłem moja przyszłość tutaj.

"Twoimi Oczami"
Siedliśmy na samym szczycie górki i wpatrywaliśmy się w piękną panoramę miasta. Oparłam swoją głowę o ramię bruneta i głęboko westchnęłam.
- Pewnie chcesz wiedzieć dlaczego Cię tutaj przyprowadziłem? - Nic się nie odezwałam tylko pokiwałam twierdząco głową.
- Wiesz... - Zaczął odsuwając się ode mnie na co ja zostałam skierowana w jego stronę całym ciałem tak jak on w moją stronę. Patrzył mi w oczy. Jego głębokie brązowe oczy przeszywały mnie na wylot. - Chciałem Ci powiedzieć dwie rzeczy. Jedna to, to, że nie zapomniałem co dla mnie zrobiłaś.
- Ale...
- Nie przerywaj mi! - Powiedział poważnie. -  Ja doskonale pamiętam jak mi pomagałaś gdy wszyscy się ode mnie odwrócili. Jedno z najbardziej ważnych dla mnie sytuacji zdarzyła się cztery lata temu na moich urodzinach. Może pomyślisz, że to głupie, że pamiętam tylko o swoich urodzinach, ale pamiętam je nie tylko dlatego, że to moje święto, tylko dlatego, że doceniłem to co mam. A drugą rzeczą jest to, że ja Kocham Cie (imię). Najbardziej na świecie, nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie. - Powiedział w moją stronę patrząc mi prosto w moje pełne łez oczy.
- Liam a myślisz, że dlaczego jako jedyna przyszłam na twoje urodziny? Nie próbuj odpowiadać! - Uprzedziłam go, widząc jak otwiera buzię, by wydobyć z siebie dźwięk. - Od zawsze mi się podobałeś. Miałeś to coś co przyciągało mnie do Ciebie. Wcale nie żałuję, że jako jedyna przyszłam, by zyskałam coś bardzo wielkiego. Miłość i ja Ciebie też kocham Liam. - Powiedziałam a Liam przysuną się do mnie i już dzieliły nas tylko milimetry.......gdy usłyszeliśmy dźwięk mojego telefonu. Momentalnie odskoczyliśmy od siebie, ja szybko wyciągnęłam dzwoniący telefon i nacisnęłam czerwoną słuchawkę. 
- Nie odbierasz? - Spytał zdziwiony Liam
- Nie - Odpowiedziałam znów zmniejszając dystans między nami.
- Dlaczego? - Dalej brnął swego. 
- Bo jak coś chce to zadzwoni jeszcze raz. - Odpowiedziałam i zasmakowałam tych ust, które będę smakować już do końca swoich dni.
Jest Liam tak dla odmiany.
Chciałam dodać wcześniejszej
no ale było Coca-cola cup
i urodziny babci więc nie miałam za bardzo jak. 
Mam do was pytanie.
Lubicie horrory?
Bo jeśli tak to mam dla was niespodziankę.
Mam w planach zacząć pisać imagin częściowego
takiego z dreszczykiem emocji co wy na to?

~Gumiżelek~ 

6 komentarzy:

  1. Awww jak słodko się na końcu zrobiło *_*
    Bardzo fajny ten imagin z Liamem :-)

    -----------------------
    najlepszepolskieimaginyonedirection.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Aaaa ja sie zgadzam lubie Horrory<3 oo i imagin swietny :) yylko strasznie nie lubie sluchac o tych 16 jego urodzinach bo mi sie plakac chce :'(-kaja <3

    OdpowiedzUsuń
  3. hey! you have a lovely blog with beautiful pictures!
    Would you like to follow eachother? Just let me know :)

    xx
    http://xamysdiary.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie będe czekała na te imaginy :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnie słowa: ...do końca swoich dni.
    Awwwwww słoodkoooo *__*
    Uwielbiam takie, ponieważ mam duszę romantyka i nawet
    najmniejsze nic nie znaczące dla innych sytuacje odbieram bardzo dogłębnie...
    Dobra, ahhah poniosło mnie...
    Sorki za tak beznadziejny komentarz. Wybacz ;]
    Czekam na kolejny - pozdrawiam Bella♥
    http://imaginy-one-direction-polska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. jak na razie to pierwyszy imagin na tym blogu jaki przeczytałam ale zapowiada się na to że będe czytać częściej te twoje bo pierwsze wrażenie zajebisty;)

    OdpowiedzUsuń