środa, 14 listopada 2012

What is it? cz. 6

Więc tak jak mówiłam bardzo się postarałam i dodaje następną część bardzo mnie o to porośliście :)


"Oczami Niall'a"
Od tego wydarzenia w restauracji minął równy tydzień. Dzwoniłem do niej nie raz nie dwa. Sms'ów wysłałem chyba z tysiąc. Pod jej dom przychodziłem codziennie ale albo nikogo nie było albo nie chciała otworzyć. Niestety muszę przyznać, że bardziej wieże w to, że nie chciała otworzyć niż w to, że nikogo nie było w domu. I to właśnie mnie jeszcze bardziej dołuje. Musze jakoś się dowiedzieć dlaczego nie mogła zjeść tego posiłku. Ale najbardziej ciekawi mię to jak powiedziała, że na pewno tego nie zrozumiem. Mam nadzieje, że kiedyś dowiem się. Na razie jestem tak tym zmęczony, że chyba pujdę na spacer się prze wietrzyć. Ubrałem buty i kurtkę chowając do niej tylko klucze, telefon oraz portfel na wszelki wypadek jak bym zgłodniał czy coś. Wyszedłem z domu i zacząłem iść w stronę parku. Po dwudziestu minutach dotarłem na miejsce i zacząłem chodzić pomiędzy alejkami parku. Nie ukrywając ulżyło mi bo cały czas tylko i wyłącznie myślałem o niej. W sumie to teraz też myślę o niej ale w innym środowisku. Dobra już sobie bardzie w głowie nie mieszam bo zawaruje już do reszty. Przechodziłem właśnie obok stawu który jest w tym parku największą atrakcją. Widziałem dzisiaj przy nim dużo zakochanych par. Wyobrażałem sobie właśnie jak by to wyglądało jak by to ja siedziałbym nas tym stawem z (t.i.) gdy zobaczyłem dwie znajome twarze. To były siostry (t.i.) jak dobrze pamiętam Emili i Inez. Postanowiłem do nich podejść i zapytać o co chodzi?
Ja: Hej - Przywitałem je a one uśmiechnęły

się do mnie przyjaźnie.
E: Hej
Ja: Możecie mi wytłumaczyć jedną rzecz?
I: No jasne jeśli ty wytłumaczysz nam dlaczego nasza kochana siostra od tygodnia siedzi zamknięta sama w pokoju i nie chce widzieć nikogo?
Ja: Co? No dobra. Bo wiecie byłem tydzień temu z (t.i.) w restauracji i zamówiłem dla nas spaghetti.... - Nie dokończyłem bo Emily mi przerwała.
E: To już wiem o co chodzi.
Ja: To błagam Cię nie wytrzymam już powiedz mi bo zawaruje. - Ręce zaczęły mi się trząść i nadmiernie pocić. Moje serce waliło tak jak by za raz wydrzeć się z mojej klatki piersiowej i stanąć obok. Denerwowałem się. Miałem się w końcu dowiedzieć prawdy nad którą myślałem przez równy tydzień.
E: (t.i.) jest na diecie bez glutenowej.
Ja: What is it? - W ogóle nie wiem o co im chodzi. I co to jest ta dieta bez glutenowa?
I: Wiesz co to jest gluten?
Ja: Nie a po co to mi wiedzieć? - Po zdaniu tego jak dla nich głupiego pytania. No może go trochę żałowałem ale w końcu muszę dowiedzieć się dokładnie co jest (t.i.)
E: Dobra Inez ja mu to wszystko wytłumaczę. To więc tak gluten to jest takiego coś co jest w mące takie zboża i w ogóle. Na razie rozumiesz? - Popatrzyła się na mnie jak na debila.
Ja: Tak rozumiem to takie zboża.
E: No i to jest w mące a (t.i.) jest na to uczulona i nie powinna tego jeść. A mąka w tym twoim przypadku była w makaronie który chciałeś żeby ona zjadła a ona nie mogła i pewnie nie wytłumaczyła Ci niczego tylko wybiegła zostawiając Cię zdezorjętowanego. Czyż nie? - Zapytała mnie.

Ja: Tak, tak było tylko dlaczego ona powiedziała, że tego nie zrozumiem?
I: Pewnie dlatego, że ona się tego wstydzi i nie lubi jak ktoś o tym wspomina i w ogóle....
E: Woli jak ktoś o tym nie wspomina a jak wspomina to się denerwuje. - Dokończyła za nią Emily. To dla mnie było już prawie wszystko jasne. Teraz tylko jak by z nią tak porozmawiać by ją nie uradzić tylko przekonać do siebie tak by wyszło z tego coś większego niż przyjaźń?
I: To my już wiemy dlaczego (t.i.) nie wychodzi z pokoju.
Ja: No a pomogłybyście mi ją wyciągnąć z tego pokoju i pomóc mi bo.....no.....ja czuję do niej coś więcej.
E&I: Nie ma sprawy. - Powiedziały z uśmiechem. Siedzieliśmy tam jeszcze długo ponieważ omawialiśmy by wszystko było perfekcyjnie. Już nie mogę się doczekać.
"Oczami (t.i.)"
Siedziałam jak zawsze w domu. Już nie swoim pokoju tylko w salonie oglądała telewizje. Gdy do mojego pokoju wpadły jak zawsze szalone sorki. Siadły obok mnie na kanapie.
I: Wiesz co (t.i.) może byś tak poszła z nami do kina? - Za proponowała Inez.
Ja: Co? No nie wiem?
E: No nie daj się prosić. Dawno nigdzie nie byłyśmy razem.
Ja: Nooo....
I: Wiesz umalujemy się ubierzemy się razem jak za dawnych czasów. No co?
Ja: No dobrze w sumie przyda mi się taka mała odmiana. - Opowiedziałam z uśmiechem.....

 
Okej to jest myślałam
już, że nie zdążę ale dodałam.
Kto się cieszy?
A kto chce z dedykacją
następną część???
(pisać w komentażach)

 

8 komentarzy:

  1. Jest zajebisty , dawaj dalej *___*

    OdpowiedzUsuń
  2. super część. Czekam na nn.! (: ja chce dedyka:***

    OdpowiedzUsuń
  3. Czemu takie krótkie piszesz?
    Pisz dłuższe bo nie wytrzymam jak sie nie dowiem co będzie dalej ;***

    OdpowiedzUsuń
  4. Już się nie mogę doczekać kolejnej części < 3

    OdpowiedzUsuń
  5. ja chcę - Paulina M

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedy następna część ? .; D

    OdpowiedzUsuń
  7. Dawaj następną częśc wchodze na tą sronkę codziennie a nie ma następnej ; c .

    OdpowiedzUsuń