poniedziałek, 22 lipca 2013

Zayn +18 part. 1

Wreszcie wakacje, czekałam na nie przez cały ostatni rok, a ostanie dwa miesiące to już w ogóle. Kilka tygodni po balu maturalnym rzucił mnie chłopak. Stwierdził że nasz związek i tak nie miał by szans po zakończeniu szkoły bo oboje idziemy do innych szkół, ja wyjadę do Londynu, bo tam mieszka mój ojciec a Jeremy jedzie do Waszyngtonu. Lecz wakacje spędzę wraz z moimi przyjaciółkami do Cancun w Meksyku. Właśnie skończyłam pakować podręczną torbę i wzięłam prysznic, przebrałam się w to, wysuszyłam i ułożyłam włosy, zrobiłam lekki makijaż i zeszłam na dół gdzie czekała już moja mama gotowa odwieźć mnie na lotnisko. Jechałyśmy samochodem słuchają tej piosenki. Na lotnisku spotkałam się z przyjaciółkami, uścisnęłam mamę na pożegnanie i poszłyśmy razem na odprawę. Lot samolotem z Nowego Yorku na Cancun był szybki, nawet się nie obejrzałyśmy jak wylądowałyśmy w hotelu i zaczęłyśmy rozpakowywać swoje walizki.  Powoli zbliżał się wieczór więc postanowiłyśmy pójść na miasto i zaszaleć. Przebrałam się w to i wraz z Steavie, Jordan i Tricią wyszłyśmy z hotelu w poszukiwaniu rozrywki. Obeszłyśmy kilka mało ciekawych miejsc i właśnie idąc ulicą usłyszeliśmy głośną muzykę. To nas przyciągnęło. Za słuchem doszłyśmy do miejsca skąd było ją słychać, lecz okazało się że to impreza zamknięta. Zrezygnowane odwróciłyśmy się aby szukać gdzieś indziej gdy ktoś powiedział.
- Wpuść te cztery, ładne są. - Odwróciłam się do tyło aby zobaczyć naszego wybawiciela jednak ten już zniknął z naszych oczu. Bramkarz wpuścił nas do środka, gdzie ludzie już nieźle szaleli. Rozglądnęłam się dookoła i od razu poprawił mi się humor. Było zajebiście. Nikt nie podpierał ścian i wszyscy się bawili. Steavie z Tricią poszły po jakieś drinki, a Jordan wyciągnęła mnie na parkiet gdzie było istne piekło. Dziewczyny znikły mi z oczu na kilka minut gdy wróciły, przyniosły zamiast po kilka drinkach to po butelce wódki i to w dodatku bez przepity. Odważyłam się i wzięłam od niej butelkę, po czym odkręciłam ją jedną ręką i nachyliłam do ust, wypijając kilka łyków na hejnał co mnie trochę wykrzywiło ale szybko poprawiło humor i nakręciło do zabawy. Tańczyłam jak nigdy, zapewne było to za sprawą wypitego alkoholu ale w tamtej chwili nie przeszkadzało mi to i bawiłam się świetnie. W pewnym momencie Tric, złapała mnie za rękę i wciągnęła na stół, nie wiedziałam o co za bardzo chodzi jako że mam opóźniony zapłon. Dziewczyna zaczęła tańczyć robiąc zgrabne ósemki biodrami na lekko zgiętych kolanach, ręce trzymała w górze. Poszłam w jej ślady nie będąc od niej wcale gorsza, a wręcz lepsza.W pewnym momencie jakiś chłopak pociągnął mnie za łydkę co spowodowało całe fatum wydarzeń. Ja zsuwając się na stole na którym prawie leżałam i próbując przytrzymać moją przyjaciółkę za rękę, lecz tylko ją pchnęłam a ona upadła prosto w ręce jakiegoś przystojnego chłopaka o kręconych włosach. Na mnie przewrócił się chłopak o ciemnych włosach postawionych na "nartę". Leżał na mnie przez kila sekund, następnie stół pod naszym ciężarem rozwalił równo na pół, a chłopak ze nie zleciał. Nie wiedziałam co dalej działo się z Tricią, lecz ja podniosłam się na nogi i podałam rękę chłopakowi który na mnie leżał i stwierdziłam że jest zajebiście przystojny a moją głowę zlały brudne myśli na jego temat. Zaczerwieniłam się lekko czego nie było na szczęście widać pod cienką warstwą makijażu. Uchwycił moją dłoń i wstał, znajdował się teraz niebezpiecznie blisko mnie, mój oddech przyspieszył a serce zaczęło się tłuc w klatce piersiowej jak oszalałe. Opanowałam się a chłopak rzekł w tym momencie patrząc mi w oczy:
- Dzięki, jedna z ładnych. - To był ten chłopak który chciał żeby nas wpuszczono na tą imprezę.
- Ja tobie też dziękuję, wiesz za co. - odpowiedziałam i puściłam do niego oczko.
- Nie masz za co to tylko impreza.
- Ależ mam, teraz będę musiała się ci jakoś odwdzięczyć. 
- To może powiesz mi jak masz na imię.
- [T.i], tak też wszyscy mi bliscy mówią.
- A ja nie jestem bliską ci osobą - odparł ze smutkiem w głosie.
- Zawsze możesz zostać przyjacielem.
- Tylko na to trzeba czekać, jak mam ci teraz mówić.
- To może pogadamy teraz w jakimś spokojniejszym miejscu i wtedy będziesz mi mógł mówić po imieniu.
- Ok, to chodźmy na taras. - Popchnął mnie w stronę wielkich drzwi wychodzących na piękny taras, ozdobiony przeróżnymi kolorowymi kwiatami i światełkami choinkowymi. Oparłam się o poręcz i wyciągnęłam z kieszeni fajkę i zapałki.
- Palisz? Mam coś lepszego. - Sięgną do kieszeni i wyciągnął skręta.
- No nie wiem, nigdy skręta nie paliłam jeszcze, chodź miałam taki zamiar zjarać go w przyszłości.
- No to widzisz, dzisiaj z nowym przyjacielem zjarasz za poznanie kogoś nowego.
- No dobra - zgodziłam się po chwili namysłu, zdecydowałam się bo i co miałam do stracenia.
Chłopak wziął ode mnie zapałki odpalił blanta, zaciągną się kilka razy a potem dał go mnie. Zawahałam się trochę, ale w końcu powtórzyłam czynność chłopaka. Spaliliśmy go do końca co zajęło nam kilka minut. Zaczęliśmy gadać, na różne tematy, nie wiem ile czasu minęło ale przypomniałam sobie że nie znam jego imienia. 
- Ej a jak ty się w ogóle nazywasz? - zapytałam.
- Zayn, Zayn Malik.
- Powiedziałeś jak James Bond, podniecające - powiedziałam cicho, a przynajmniej tak mi się wydawało a w rzeczywistości to wykrzyczałam ==> faza po jointcie.
- Wiesz jestem przecież taki zajebisty, a ja ci się podobam?
- Od samego początku Cię lubię, jesteś mega przystojny. - powiedziałam a on przysuną się trochę bliżej mnie (nawet nie wiem kiedy usiedliśmy na ławce)
- Poznaliśmy się trochę lepiej to może mogę mówić do ciebie po imieniu?
- Wcześniej też mogłeś, żartowałam sobie z ciebie.
- Ej no, bo się na ciebie obrażę!
- Weź nie! - przestraszyłam się nie wiem czemu i objęłam go ramieniem.
- Hej to chyba ja powinienem ciebie tak objąć - powiedział i zmienił uścisk.
- Ty wiesz co mam ochotę potańczyć.
- Tutaj.
- No tam się nie da za bardzo i jeszcze stół rozwaliłeś.
- Ok, dawaj, pokaż jak się kręcisz! - wstaliśmy i zaczęliśmy tańczyć jakiś taniec poparzonej małpy. Tańczyliśmy tak z pół godziny ja nie miałam ciągle dość, ale Zayn wysiadł i powiedział.
- No weź ja już nie mogę.
- Ale ty jesteś ciekawa jestem czy w łóżku też tak krótko wytrzymujesz. - powiedziałam poirytowana.
- No to sprawdź.
- Że teraz? - zatkało mnie.
- A czemu nie? - Nie odpowiedziałam mu na pytanie tylko, przyłożyłam mu dłoń do piersi. Chłopak schylił się nade mną bo byłam trochę niższa i pocałował mnie, opierając o ścianę. Teraz nie miałam za bardzo wyjścia. Całował mnie zachłannie i zaborczo ale było to niesamowicie przyjemne. Obejmowałam go w pasie, zdjęłam jego czerwoną bejsbolówkę a on ją odrzucił szybkim machnięciem ręki na bok i zabrał się za mój czarny żakiet który wciąż miałam na sobie. Pomogłam mu w tym i po chwili znowu mnie całował coraz mocniej przypierając mnie do muru swoim ciałem od którego biło ciepło.Zaczęłam zdejmować mu koszulkę, i z jego pomocą szybko mi się to udało. Moim oczom ukazał się jego wspaniały, umięśniony tors. Zaparło mi dech w piersiach. Chłopak położył swoją dłoń na mojej tali rysując na niej palcami różne wzory, jego dotyk był niesamowity. Kontynuowałam jego pocałunek, lecz tym razem to ja go poprowadziła, pod jego spodniami poczułam że coś rośnie. Wtedy uświadomiłam sobie że chcę się pieprzyć z chłopakiem którego w ogóle nie znam. Co się ze mną do cholery dzieje? Położyłam mu dłoń na ramieniu i odepchnęłam lekko. Opierał się, ale pomyślał pewnie że to jakaś gierka czy coś więc ustąpił, a ja wymknęłam się pod jego ręką i pobiegłam szybko do drzwi tak aby nie mógł mnie dogonić.
- Hej gdzie idziesz? Jeszcze nie skończyliśmy! - Zawołał za mną z oburzeniem. Nie odwróciłam się jednak, tylko przyspieszyłam. Gdy byłam już w środku, wypatrzyłam w tłumie moje przyjaciółki, i porwałam je z imprezy mimo ich oporów. Wybiegłyśmy stamtąd najszybciej jak się da i wróciłyśmy do hotelu. Po drodze opowiedziałam im co się stało i dlaczego musiałyśmy wyjść. Zgodziły się ze mną.
- Jarałaś zioło beze mnie? - powiedziała na zakończenie Tricia czym nas wszystkie rozśmieszyła.




Siemacie, ludziska!
Dawno mnie tu nie było i przepraszam za to was bardzo.
Miałam tego imagina wstawić wczoraj ale tak się jarałam tym że jadę na koncert
zajebistego zespołu jakim jest Enej, 
że nie mogłam się w ogóle skupić a jak przyjechałam do domu,
to jarałam się tym jeszcze bardziej!
Byłam na nim razem z Wampris, jej siostrą i koleżanką.
Pozdrowienia dla całej Enejowej rodziny!
 A tu macie zdjęcie z wczoraj, na który zresztą jesteśmy lecz nie powiem gdzie!:


A to mój ask, zadawajcie pytania pliska!
Jak dostanę pytania to się wam odwdzięczę jak tylko będę mogła!
I mój drugi blog z imaginem tylko o Zaynie, 
czytajcie i komentujcie:
onedirectionsummerloveonedirection.blogspot.com

Kocham was i liczę na kilkanaście komentarzy,
oczywiście jeśli chcecie kolejną część!





7 komentarzy:

  1. Super. Ja też lubie Enej. Jest zaje*isty :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Faajny :) Zostaliście nominowani do The Versatile Blogger Award :) Wiecej info tutaj: http://my-river-of-dreams.blogspot.com/p/blog-page.html

    OdpowiedzUsuń
  3. To nie był aż tak bardzo zboczony :/// Nic nie było :( Ej noo... Ja chcę bardziej zboczonego w twoim wykonaniu ://

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem że nie był, a to dopiera I część :p

      Usuń
  4. Jarałaś zioło beze mnie?! ---> haha super tekst xdxd
    Rozumiem, że jeszcze do czegoś dojdzie skoro to 1 cz.
    Achhh moje zboczone myśli! :D
    Uwielbiam to jak piszesz :-)

    Zapraszam do sb
    najlepszepolskieimaginyonedirection.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Zostałaś nominowana do The Vesatile Blogger :) Więcej informacji na moim blogu : http://imaginyoonedireciom.blogspot.com/p/the.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniały .. naprawdę uwielbiam czytac twoje imaginy bo są świetne .. http://directionerkipiszaceoonedirection69.blogspot.com/2013/07/nowy-blog.html zapraszam do nas :D

    OdpowiedzUsuń